Kwidzyn na geopolitycznej mapie Polski. Jak wielka polityka może zmienić przyszłość naszego miasta?
Od pruskiego pogranicza, przez powojenną Polskę, po wschodnią flankę NATO. Dlaczego położenie Kwidzyna może być ważniejsze niż nam się wydaje?
W dzisiejszym tekście poruszymy temat dość szeroki, ale zasługujący na uwagę, czyli obecne położenie Kwidzyna na geopolitycznej mapie świata.
Możliwe, że serię tych felietonów opierających się o geopolitykę podzielę na części – temat jest niezwykle szeroki, a w drodze pisania tekstu może wyjść wiele ciekawych twierdzeń nadających się do analizy. Uznajmy, że to będzie pierwsza część rozważań w tym temacie.
Wrócę najpierw do poprzedniego tekstu o kolei w Kwidzynie i przyznam, że zauważyłem w komentarzach jeden przewijający się wniosek w niemałym odzewie, który wynika z opublikowanego tekstu. Jako mieszkańcy powiatu jesteśmy zgodni co do jednego – potrzeba więcej połączeń, a także potrzebna jest rozbudowa naszej obecnej sieci kolejowej. Oby nasze oczekiwania zostały w niedalekiej przyszłości spełnione.
Wracając do tematu – Kiedy słyszymy słowo „geopolityka”, zazwyczaj przed oczami pojawiają nam się wielkie miasta i jeszcze więksi gracze pokroju USA, Rosji, Chin, Indii, Francji czy Niemiec. Myślimy o wojnach, sojuszach, granicach, armiach, logistyce temu towarzyszącej i wielkich mocarstwach, działających na globalnym teatrze.
Uprzedzę od razu na początku – nie mam zamiaru w tekście straszyć wojną tak jak to czasem idzie usłyszeć z różnych stron w masowych mediach.
Jasne – geopolityka ma to do siebie, że uwzględnia się wojnę kinetyczną w działaniach, ale dzisiejszy świat i przede wszystkim dostęp do nowych technologii pokazuje nam, że obecnego kształtu wojny nie należy pojmować tak jak nas uczono lata temu w podręcznikach od historii jako starcia wielkich armii i wybijania się co do ostatniego żołnierza.
Zresztą będąc państwem na wschodniej flance NATO jesteśmy i tak poddawani różnym testom i atakom, choć w innej formie – Dość powiedzieć, że czasem w internecie mierzymy się z atakami typu DDoS, gdzie następuje wyciek danych w niewiadome miejsce tak jak to miała sytuacja z niedawną akcją wycieku danych z aplikacji „MyDr”, gdzie „wyfrunęły” dane ponad 19 mln obywateli.
W tekście spojrzymy na ten temat z innej perspektywy – z perspektywy położenia.
Pozwólmy spojrzeć szerzej na mapę, aby zauważyć coś interesującego – Kwidzyn znajduje się w miejscu, którego znaczenie może w najbliższych dekadach wzrosnąć.
I nie dlatego, że będą tu się dziać rzeczy ważące o losach świata – tu chodzi o coś bardziej przyziemnego.
O geografię.
Geografia jest najbardziej trwałym czynnikiem
Jeden z klasyków geopolityki, amerykański politolog Nicholas J. Spykman, w swojej książce „The Geography of the Peace” napisał:
„Geografia jest najbardziej fundamentalnym czynnikiem polityki zagranicznej, ponieważ jest najbardziej trwała.”
To zdanie, napisane kilkadziesiąt lat temu, wyjątkowo dobrze pasuje do sytuacji Kwidzyna – granice mogą się zmieniać, rządy mogą się zmieniać, sojusze mogą się zmieniać, a nawet całe państwa mogą znikać z mapy.
Ale Wisła pozostanie Wisłą, Bałtyk pozostanie Bałtykiem, Trójmiasto pozostanie Trójmiastem (chyba, że nagle ktoś całą aglomerację postanowi zburzyć), a Obwód Królewiecki – niezależnie od tego, jak będzie wyglądała Rosja za 20 czy 30 lat – nadal będzie znajdował się wiele kilometrów od Kwidzyna.
W tym momencie warto spojrzeć na nasze miasto nie tylko z perspektywy powiatu kwidzyńskiego – Warto spojrzeć na nie z perspektywy mapy Polski i Europy Północnej.
Kwidzyn znajduje się w ciekawym położeniu – samo Powiśle, chociaż w niektórych tekstach zdarza się trafić na określenie „Prusy Górne”, leży pomiędzy kilkoma ważnymi obszarami Północnej Polski.
Na zachodzi za Wisłą znajdują się Kociewie z Borami Tucholskimi, dalej Kaszubami, stanowiącymi niegdyś w międzywojniu tzw. „korytarz Pomorski”. Na południu znajduje się Grudziądz i Kujawy, na wschodzie – Prabuty, Iława – Warmia i Mazury, a na północy – Malbork z Żuławami, dalej Trójmiasto i obszar związany bezpośrednio z Bałtykiem.
I wspomniana już Wisła – najważniejsza rzeka Polski, mogąca stanowić oś komunikacyjną kraju, jednakże ten, który co i rusz przejeżdża przez pobliski most wantowy na drugą stronę rzeki dostrzeże, że królowa rzek pozostawia wiele w kwestii żeglowności, a nawiedzające ostatnimi czasy susze zdecydowanie nie pomagają w tym, by Wisła stanowiła alternatywę w transporcie towarów.
Jak widać miasto położone jest pomiędzy kilkoma istotnymi obszarami, choć położenie jeszcze niczego nie gwarantuje, a z perspektywy geopolitycznej granice województw czy państw nie mają większego znaczenia. Wystarczy spojrzeć na historię – Kwidzyn wcześniej funkcjonujący jako Marienwerder pod panowaniem Prus, potem Niemiec, plebiscyt po I wojnie światowej, później II wojna światowa i napływ nowej ludności na te tereny, funkcjonowanie w ramach bloku wschodniego, a po 1989 totalna reorganizacja państwa i skierowanie polityki na inne tory – dołączenie do NATO, potem do UE, transformacja gospodarcza towarzysząca temu i dochodzimy do tego, co mamy dziś w mocno telegraficznym skrócie.
To pokazuje, jak wielka polityka potrafi decydować o bardzo lokalnych sprawach i na kształt obszaru. Mieszkańcy nie decydowali o wybuchu wojen, ustalaniu granic, plebiscycie, powstaniu NATO czy o rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a mimo to – te wszystkie wydarzenia miały bezpośredni lub pośredni wpływ na ich życie.
Historia nigdy się nie kończy – pewne schematy i wydarzenia będą mieć miejsce także
w przyszłości.
Kwidzyn nie musi być w centrum, żeby mieć znaczenie
Jesteśmy położeni w miejscu, na którym możemy skorzystać, a nawet powinniśmy. Geografii i historii nie zmienimy, ale mamy wpływ na to, jak wykorzystamy miejsce, w którym się znajdujemy.
Jeżeli Trójmiasto będzie się rozwijać, znaczenie Bałtyku będzie rosło, jeżeli kolej będzie modernizowana, to Kwidzyn może na tym skorzystać – czy to poprzez budowę nowych fabryk, centrów logistycznych czy jako punkt zabezpieczający funkcjonowanie większego obszaru.
Jeśli w innym wypadku rozwój infrastruktury ominie nasz region, jeśli zaniedbamy chociażby temat rozwoju kolei na naszym obszarze, nie skupimy się na planowaniu, wdrażaniu kluczowych inwestycji mających wpływ na rozwój regionu – staniemy się peryferią i miejscem, gdzie dalej mieszkańcy będą skandować parafrazę „Kwidzyn martwe miasto”.
Dlatego należy zadać sobie pytanie, jak w kontekście dzisiejszych wydarzeń, mając na uwadze historię tego miejsca widzimy siebie za te 20, 30 lat? Oczywiście nie mamy pojęcia, jak świat będzie wyglądać w 2050 czy w 2100 roku, ale możemy próbować przewidzieć kierunek zmian i działać, by Kwidzyn nie znalazł się poza głównym nurtem tych przemian.
Geopolityka nie pyta, czy jesteśmy na to przygotowani – ona po prostu się wydarza.
Od nas zależy, czy będziemy jedynie obserwować jej skutki czy spróbujemy wykorzystać je dla naszego regionu.
Kwidzyn nie musi być centrum geopolitycznej mapy Polski – wystarczy, że będzie świadomy tego, gdzie leży i że odpowiednio wcześnie wykorzysta miejsce, które historia i geografia już mu dały.

