W SKRÓCIE:
- Zdarzenie: Łoś w Kwidzynie został ponownie zauważony przez mieszkańców.
- Nagranie: Jeden z obserwatorów przesłał film dokumentujący wizytę zwierzęcia.
- Historia: Prawie rok temu podobny osobnik, nazwany przez internautów Tadziu, spacerował po mieście.
- Apel: Służby przypominają, że to dzikie zwierzę i należy zachować bezpieczny dystans.
Do naszej redakcji trafiło nagranie od jednego z obserwatorów, na którym widać łosia spacerującego po terenie miasta. Ta niecodzienna wizyta wywołała ogromne poruszenie wśród mieszkańców, którzy natychmiast zaczęli zadawać sobie pytanie, czy to ten sam osobnik, który odwiedził nas kilkadziesiąt tygodni temu.
Powrót po 47 tygodniach
Dokładnie 47 tygodni temu informowaliśmy o wielkiej akcji i poruszeniu, jakie wywołał Łoś w Kwidzynie. W tamtym czasie zwierzę spędziło sporo czasu na podwórkach, między innymi przy ulicy Kościuszki, zyskując ogromną popularność w mediach społecznościowych.
W zorganizowanej wtedy zabawie na naszym profilu mieszkańcy wspólnie wybrali dla niego imię Tadziu, nawiązujące do patrona ulicy, na której przebywał najdłużej. Tamta wizyta zakończyła się pełnym sukcesem, ponieważ odpowiednie służby sprawnie pomogły zwierzęciu bezpiecznie wrócić do pobliskiego lasu.
Czy to ten sam łoś?
Nadesłany obecnie film wywołał falę spekulacji, czy po prawie roku słynny Tadziu postanowił ponownie odwiedzić stare kąty. Pojawienie się tak dużego ssaka w przestrzeni miejskiej to rzadki widok, dlatego każda taka sytuacja budzi uzasadnione emocje u kwidzynian.
Przy tej okazji przypominamy o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Należy pamiętać, że łoś to duże i dzikie zwierzę, którego zachowanie bywa nieprzewidywalne. Pod żadnym pozwem nie wolno do niego podchodzić, karmić go, płoszyć ani próbować robić zdjęć z bliskiej odległości. W przypadku spotkania takiego osobnika należy zachować bezpieczny dystans i niezwłocznie zaalarmować odpowiednie służby miejskie.
Więcej lokalnych doniesień oraz materiałów wideo od mieszkańców znajdziesz w naszej stałej sekcji Aktualności.


