Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie

wychowanie dzieci w Kwidzynie

Wielu z nas zastanawia się nad przyszłością naszego miasta. Myśląc o rozwoju, najczęściej mamy przed oczami konkretne inwestycje, które mają poprawić komfort naszego życia tu i teraz: nowe drogi, nowoczesne budynki czy kolejne fabryki. W tym całym szumie wokół infrastruktury rzadko jednak słyszę autentyczną troskę o dzieci i młodzież. Owszem, w lokalnych dyskusjach przewija się ostatnio kontekst sądowej walki o dotacje dla przedszkoli – sprawa bez wątpienia ważna, ale czy kluczowa w szerszej perspektywie?

Statystyki demograficzne dla naszego regionu są bezwzględne. W raporcie o stanie miasta czytamy: „w roku 2024 urodziło się 153 dzieci, a zmarło 386 osób. Liczba zgonów przewyższa liczbę urodzeń – już od kilku lat – powodując ujemny przyrost naturalny”. To oczywiście zjawisko ogólnopolskie, a odwrócenie tego trendu zajmie długie lata i będzie wymagało zaangażowania wielu mądrych głów.

W moim pierwszym felietonie na łamach Kwidzyńskiego Portalu dla Każdego chciałbym postawić jedno, niezwykle odważne pytanie: co zrobiłeś dla tych najmniejszych?

Pytam o to władze miasta, pytam nauczycieli, ale przede wszystkim – pytam rodziców. Dzieci rodzi się dziś mało, to fakt. Dlaczego więc, jako dorośli, pozwalamy własnemu ego i ambicjom na to, by traktować dziecko jak kolejny życiowy projekt, a nie jak drugiego człowieka? Dopiero prawdziwa relacja osobowa, wrażliwa na głos serca tych najmłodszych, pozwoli nam zbudować silną przyszłość naszej małej ojczyzny. Brzmi zbyt górnolotnie? Przejdźmy zatem do konkretów.

Profesor Mirosław Grewiński, ceniony polski socjolog, komentując badanie „Diagnoza młodzieży” – z którego wyłania się zatrważający obraz samotności wśród najmłodszych – stwierdził wprost:

„Nie można też pominąć roli rodziny. Wielu rodziców jest dziś bardzo zapracowanych albo sami funkcjonują w świecie cyfrowym. Często brakuje czasu na rozmowę i uważność wobec dzieci”.

To właśnie cena, jaką płacimy za „projekt dziecko”. Chcemy, by było idealne, skrojone pod linijkę. Wyręczamy je we wszystkim, nie zostawiając przestrzeni na porażkę i naukę na własnych błędach. Jednocześnie zapominamy o stawianiu jasnych granic i zasad.

Drodzy kwidzyńscy rodzice, wyrzućmy ten sztuczny „projekt” do kosza, dopóki nie jest za późno. Zacznijmy wreszcie dostrzegać nasze dzieci i budować z nimi autentyczne więzi. Prawdziwe relacje wymagają jednak schowania własnego ego głęboko do kieszeni.

Kilka lat temu w mediach głośno było o polityczno-społecznej akcji „zabierz babci dowód”. Dziś, lokalnie i we własnych domach, powinniśmy zainicjować zupełnie inny ruch: zabierz dziecku ekran. W zamian podaruj mu swoją obecność i uważne spojrzenie, z którego nauczy się tego, co najważniejsze: prawdy, dobra i piękna.

źródło zdj pixabay

Nasz felietonista

Szymon Figurski

Autor felietonów

NASI PARTNERZY